7 Najlepszych Miejsc z Ramenem w Warszawie

Szukasz idealnej miski gorącego ramenu w Warszawie? Choć Polska kojarzy się bardziej z pierogami i żurkiem, warszawska scena ramenowa w ostatnich latach mocno się rozwinęła, a utalentowani szefowie kuchni serwują tu miski, które mogłyby konkurować z tymi z tokijskich zaułków.

Od bogatego, wieprzowego tonkotsu po lekkie i aromatyczne buliony shoyu – pokażemy Ci najlepsze miejsca na ramen w Warszawie.

Jeśli masz ochotę nie tylko na ramen, zajrzyj też do naszych przewodników po najlepszych japońskich restauracjach w Warszawie i najlepszych chińskich lokalach, żeby zaliczyć pełne azjatyckie doświadczenie kulinarne.

1. SHOYU Ramen & Sushi

SHOYU Ramen & Sushi to jeden z bardziej charakterystycznych adresów ramenowych w Warszawie, bo karta nie kończy się tu na standardowych schematach. Autorski Shoyu ramen bazuje na lekkim bulionie z kurczaka wykończonym olejem z homara i borowików, co daje bardziej złożony profil niż bezpieczne, klasyczne shoyu.

Jest tu wybór, i to naprawdę ma znaczenie. Tantanmen opiera się na bogatym bulionie z kości wieprzowych z doprawioną mieloną wieprzowiną i serem, a Vege Tantanmen zamienia ten zestaw na bulion dashi i roślinne mięso. Jeśli chcesz najcięższą miskę w menu, wybierz Tonkotsu Shoyu z bulionem z kości wieprzowych i olejami czosnkowymi.

Jest też praktyczny detal, który ułatwia wybór grupom o różnych potrzebach: lokal oferuje również porcję dla dzieci – makaron z dowolnym bulionem.

2. Uki Green

Uki Green idzie inną drogą i daje więcej przestrzeni do dopasowania miski do własnego gustu. Najmocniejszym punktem jest Vege Paitan Ramen – kremowy bulion z olejem czosnkowym i olejem z zielonej cebulki oraz sezonowymi warzywami – ale tym, co naprawdę wyróżnia to miejsce, jest system dodatków.

Możesz budować miskę wokół czterech stylów: Kuro z czarnym sezamem i sosem czosnkowym, Aka z profilem pomidorowym, Midori z trawą cytrynową i kolendrą albo Daidai z pikantnym roślinnym mięsem i orzechami. Dzięki temu menu ma więcej różnorodności niż w miejscach, gdzie każda kolejna miska sprawia wrażenie tylko drobnej przeróbki poprzedniej.

Klasyczne opcje też wypadają tu bardzo dobrze. Tokyo Next Shoyu wykorzystuje specjalny sos sojowy, a Ginger Shio Ramen idzie w lżejszą, czystszą stronę. Obie pozycje podawane są z klarownym bulionem, sezonowymi warzywami i olejem pieprzowym na wykończenie.

3. TORI Ramen

TORI Ramen to miejsce, do którego wysłałbym kogoś, kto chce zjeść ramen bliższy temu, co można spotkać w Japonii, ale bez automatycznego skręcania w ciężki wieprzowy bulion. Jednym z istotnych detali jest właśnie to, że bulion opiera się tu głównie na kurczaku, a nie na wieprzowinie, więc miski są lżejsze, ale wcale nie wypadają blado.

To ramen truflowy sprawia, że ludzie wracają. Jest bogaty, aromatyczny i dobrze wyważony, ale nie zamienia się w tani chwyt. Jeśli chcesz ostrości, potrafią tu sensownie podkręcić poziom pikantności – na tyle, żeby było to wyraźnie czuć, ale nadal z kontrolą.

Obsługa nie bez powodu jest często wspominana. Jest szybka, serdeczna i sprawia, że czujesz się zaopiekowany bez żadnego zadęcia. Wnętrze jest przytulne, przystawki wypadają dobrze, a nawet deser ma tu znaczenie – sernik matcha pojawia się w opiniach raz za razem. Dla niektórych już to wystarczy, żeby wrócić.

4. Arigator Ramen Shop

Arigator Ramen Shop wyraźnie stawia na japońsko-polski miks i wcale tego nie ukrywa. Już samo logo z makaronowym smokiem sugeruje, że to nie jest lokal, który chce być sztywno tradycyjny.

W menu znajdziesz siedem rodzajów ramenu, więc możesz postawić na prosty Shoyu z marynowanym jajkiem, wybrać pikantny Tantanmen albo pójść w mniej standardowe opcje, jak wegański Tantanmen czy BBQ Ramen. Taki przekrój bardzo pomaga, kiedy przy stole siedzą osoby mające zupełnie różne oczekiwania.

Dodatki dobrze domykają całość. Domowe kimchi i edamame to proste wybory na start, a Korokke warto zamówić, jeśli chcesz spróbować czegoś, co mocniej pokazuje fusionowy charakter lokalu. Napoje, takie jak japońskie piwo czy lemoniada yuzu, dobrze pasują do całego konceptu.

5. UKI UKI

UKI UKI jest bardziej znane z udonu, ale ramenowa część menu nadal jest na tyle mocna, że spokojnie zasługuje na miejsce w tym zestawieniu. Oferta jest krótka i konkretna: trzy wersje tonkotsu, wszystkie oparte na kremowej bazie wieprzowo-kurczakowej.

Original to najbezpieczniejszy punkt wejścia, a przy tym najbardziej kompletny wariant. Pieczona wieprzowina, marynowane jajko, pędy bambusa, mizuna, pasta chili, dymka i nori – a do tego naprawdę solidne porcje. To nie jest miska, po której godzinę później znowu szukasz jedzenia.

Wersja Miso dostaje pastę miso i łososia. Pikantny Tantan opiera się na mielonym mięsie w sosie sojowo-chili, czarnym sezamie i oleju z palonego czosnku. Wszystkie trzy opcje podawane są z marynowanym jajkiem i świeżą mizuną, więc nawet bogatsze miski zachowują trochę lekkości.

6. SHOKU

SHOKU trzyma krótkie menu, co zazwyczaj jest dobrym znakiem. Są tu tylko trzy rodzaje ramenu, ale każdy ma wyraźny charakter, zamiast po prostu zajmować miejsce w karcie.

Tantan Ramen jest najbardziej wyrazisty: bulion wołowo-kurczakowy, pasta sezamowa, masło orzechowe, mielona wołowina i cebula marynowana w earl grey. Shoyu idzie w czystszą stronę – z delikatnym kurczakiem i grzybami nameko w bulionie wołowo-kurczakowym, który nie próbuje niepotrzebnie komplikować spraw.

Wegetariański Miso Ramen to moment, w którym SHOKU pozwala sobie na więcej zabawy. Olej z palonego czosnku, wędzone yuba, popcorn z kaparami i przyprawione orzeszki ziemne sprawiają, że to przemyślana pozycja, a nie opcja dodana tylko po to, żeby odhaczyć obecność czegoś bez mięsa.

7. Noodlani

Noodlani to trochę outsider na tej liście i właśnie dlatego działa. Wyróżnia się autentycznym chińskim makaronem, bardzo niskimi cenami jak na obecne standardy i formatem, który jest bliższy pekińskiej noodle house niż dopracowanej restauracji ramenowej.

Lokal jest mały, system zamawiania bardziej funkcjonalny niż uroczy, a najpierw płacisz, wypełniając formularz. To przestaje mieć znaczenie, kiedy miska trafia na stół. Ich ramen po pekińsku podawany jest na sucho, z bulionem obok, a całe menu liczy 17 wariantów, w tym wersję z masłem orzechowym, która na papierze brzmi dziwnie, ale działa dużo lepiej, niż można się spodziewać.

Przychodziłbym tu mniej po klasyczny klimat ramenowni, a bardziej po coś konkretnego, szybkiego i naprawdę dobrego za mniej niż 50 zł.

Warszawa nadal nie jest pierwszym miastem, o którym ludzie myślą w kontekście ramenu, ale to już niewiele znaczy. Te miejsca pokazują realny przekrój – od lżejszych bulionów, przez bardziej treściwe miski, po opcje wegetariańskie, fusion i bardziej niszowe formaty – więc miasto ma dziś już na tyle szeroką ofertę, że tę kategorię naprawdę warto traktować poważnie.

Dariusz Poźniak
Dariusz Poźniak

Dariusz Poźniak - warszawski wszędobylski, który zna każdy zakamarek stolicy. Od historycznych perełek po najnowsze trendy - Dariusz wie, co w Warszawie najlepsze. Twórca bloga Najlepsze w Warszawie.